Jeżeli ktoś decyduje się na inwestowanie na rynku funduszy inwestycyjnych lub giełdzie robi to z nadwyżek finansowych, a tych podobno Polacy nie mają, ponieważ nie potrafią oszczędzać. Tymczasem jak wynika z informacji naszych specjalistów od finansów nasi rodacy odłożyli prawie 730 miliardów złotych - mimo niesprzyjającej sytuacji na rynkach finansowych. Wydaje się więc, że z tym oszczędzaniem u naszych rodaków wcale nie jest tak źle. Zupełnie inna sprawa, czy potrafimy z tych pieniędzy zrobić należyty użytek, inwestując je na przykład na rynku funduszy inwestycyjnych lub na giełdzie, lub po prostu oddając w depozyt bankowy. Wprawdzie oprocentowanie lokat bankowych stale spada, ale można znaleźć jeszcze w miarę korzystne oferty.
-730 miliardów złotych to rzeczywiście kwota nie do pogardzenia, jednakże w naszej strukturze oszczędnościowej fundusze inwestycyjne zajmują dopiero trzecią pozycję, po lokatach bankowych oraz „oszczędnościach w skarpecie”. W 2009 roku w funduszach inwestycyjnych ulokowanych mieliśmy jedynie około 17% wszystkich naszych oszczędności. Inwestując w fundusze inwestycyjne prognozy wyglądałyby zupełnie inaczej niż w chwili obecnej – twierdzi specjalista od rynku finansowego.
Rzeczywiście nie wszyscy Polacy zostawiają swoje pieniądze w bankach czy też lokują na rynku funduszy inwestycyjnych. Nasi finansiści wyliczyli, że w przysłowiowych skarpetach nadal przetrzymują od 70 do 80 miliardów złotych. Czyli mają nawyk oszczędzania, ale nie mają zaufania do banków oraz funduszy inwestycyjnych. Poza tym Polacy niekoniecznie inwestują też też w fundusze emerytalne oraz na indywidualnych kontach emerytalnych. Trudno zrozumieć takie podejście, ponieważ tym samym zaniżają swoje przyszłe świadczenia emerytalne.
- Polacy są bardzo ostrożni w stosunku do jakiegokolwiek inwestowania, a w fundusze inwestycyjne, giełdę oraz fundusze emerytalne w szczególności. Być może odstraszają ich wysokie opłaty za zarządzanie funduszami, które u nas jest kilkakrotnie większe niż za granicą – twierdzi znawca tego rynku.
Ale są też tacy którzy twierdzą, że Polacy nie inwestują, ponieważ są słabo wyedukowani i aby to zmienić potrzebna jest stała edukacja społeczeństwa. Tak naprawdę niewiele wiemy o funduszach, oszczędzaniu, giełdzie. Nie wiemy co to są fundusze kapitałowe, zrównoważone, fundusze stabilnego wzrostu, parasolowe czy hybrydowe i czy długotrwałe oszczędzanie się opłaca, czy jest to tylko niepotrzebne zamrożenie gotówki. Jedno jest pewne, że jesteśmy narodem niecierpliwym, chcemy mieć natychmiastowy zysk i czuć gotówkę w kieszenie, a nie w niepewnym biznesie. W funduszach tak się nie da, tam na zysk trzeba poczekać. Szczególnie trzeba być cierpliwym na przykład inwestując w fundusze kapitałowe stabilnego wzrostu
- To prawda, ponieważ kapitał tego funduszu lokowany jest głównie w papiery dłużne, w tym w długoterminowe obligacje o stałym oprocentowaniu. W akcje polskich spółek fundusze kapitałowe stabilnego wzrostu inwestują co najwyżej 20 procent aktywów. Dzięki takiemu inwestowaniu w długim okresie zyski w tym funduszu mogą być wyższe niż w przypadku tak zwanych funduszy bezpiecznych. Dlatego fundusze kapitałowe stabilnego wzrostu przeznaczone są dla inwestorów, którzy oczekują długoterminowego wzrostu oszczędności na poziomie przekraczającym oprocentowanie lokat bankowych, przy nieco wyższym ryzyku inwestycyjnym.- stwierdził znawca rynku funduszy inwestycyjnych.
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.